Julia & Kamil | Ślub z akcentem góralskim

Chociaż nie byliśmy w Zakopanem, to mieliśmy okazję wykonać zdjęcia i film ślubny niedaleko Nowego Sącza dla Julii i Kamila z akcentem góralskim. Kamil pochodzi z Nowego Targu, a Julia ze Szczawy niedaleko Krościenka nad Dunajcem i to wszystko u niej się zaczęło.

Od samego poranka pogoda nie zachęcała do wychodzenia z domu. Pochmurnie i deszczowo miało być cały dzień ze zmianą na gorsze. Wyznaczyliśmy na nawigacji adres Państwa Młodych. Do przejechania było prawie 60 kilometrów. Jechaliśmy w rejon dobrze nam znany, przez Limanową, właśnie do Szczawy. Leżąca w Gorcach u stóp gór malutka miejscowość miała swój klimat. 

Minuty w samochodzie szybko mijały i nim się zorientowaliśmy, byliśmy już prawie na miejscu. Słychać było szum płynącej Kamienicy Gorczańskiej, a drzewa spowiła gęsta mgła. Gdzieś wśród tych lasów w dolinie, rozpoczynał się uroczysty dzień Julii i Kamila – dzień, na który tak długo czekali.

Przygotowania ślubne z elementem podhalańskim

Oboje byli już w domu. Sukienka wisiała w pokoju. Garnitur również znalazł swoje honorowe miejsce. Były również dodatki wybrane przez Parę Młodą i osoby, które miały pomagać w przygotowaniach. Mieliśmy dużo czasu, żeby wszystko dokładnie ująć w kadrach.

First look i wiele czułości

Kamil czekał przed domem na swoją ukochaną, która podeszła do niego w śnieżnobiałej sukni. Nie mógł się już doczekać, ale nagle usłyszał cichutkie tupanie po schodach. To był znak, że Julia się do niego zbliża. Uśmiech powoli pojawił się na jego twarzy. Podeszła do niego bliżej i zamknęła mu dłońmi oczy. Kamil powoli się odwrócił i popatrzyli na siebie. Od razu rzucili się w swoje ramiona i mocno przytulili, aby poczuć swoją bliskość. To była magiczna chwila, przy której nawet my się delikatnie wzruszyliśmy.

Muzyka wesoło rozbrzmiewała w uszach przybyłych gości, a głos drużby słyszalny był nawet w gorczańskich dolinach. Kamil zbliżył się pod dom, wiedząc, że już za kilka minut znowu zobaczy swoją ukochaną Julię. Czas dłużył mu się nieubłaganie. Balony powiewały na wietrze, a samochód już czekał, aby zawieźć zakochanych do świątyni. Julia pojawiła się w drzwiach…

Zaczęła delikatnie schodzić, pokonując kilka schodów w kierunku swojego przyszłego męża. Na jego twarzy dostrzegalny był delikatny uśmiech, który zwiększał się z kolejną sekundą. Podeszli do siebie i serdecznie się przywitali. Celebrowali miłość do siebie, byli szczęśliwi. Goście za rogiem domu z uśmiechem popatrzyli po sobie i dobrze wiedzieli, że Julia i Kamil są sobie pisani.

Ceremonia w niezwykłym, drewnianym kościółku w Szczawie zaplanowana była na godzinę 14:00. O to, aby się nie spóźnić, dbał Zespół Muzyczny Bajersi oraz drużba Tomasz Mikulski. Wyjechaliśmy zgodnie z czasem, licząc się z tym, że ktoś może zrobić bramę weselną. Oczywiście takie miały miejsce i były zaskoczeniem dla Panny Młodej, która wywołana przez koleżanki musiała wziąć udział.

Było już po kazaniu, gdy delikatne światło zaczęło oświetlać twarze naszych zakochanych. To był ten moment, gdy mieli sobie ślubować miłość do końca życia. Na ramionach Julii pięknie wyglądała chusta z motywem podhalańskim, tak bardzo przez wielu uwielbiana.❤️

Byliśmy już po najważniejszym, a goście głośnymi brawami i uśmiechami uświetnili tę niezapomnianą chwilę. Teraz mąż może pocałować swoją żonę. To był kolejny wzruszający moment.

Od samego poranka pogoda nie zachęcała do wychodzenia z domu. Pochmurnie i deszczowo miało być cały dzień ze zmianą na…

Opublikowany przez AMGrzegorzek Fotografia i Filmowanie Sobota, 20 czerwca 2020

Kamil i Julia wraz z Dorotą i Tomkiem – swoimi świadkami opuszczali zabytkową świątynię bardzo szczęśliwi. Zostali obsypani groszówkami. Nie obyło się bez wiwatów oczekujących gości. Teraz przed nami było przyjęcie weselne i niezapomniana zabawa do wczesnych godzin porannych. ?

Rodzice przywitali ich chlebem i solą. Dźwięk rozbijanych kieliszków pozostał za nami przed salą weselną. W oczekiwaniu na wszystkich gości wykorzystaliśmy kilka cennych chwil, aby zapisać w kadrach elementy dekoracyjne sali, a te były naprawdę piękne. 

Kolejny ważny element całego wydarzenia to oczywiście tort weselny. Julia i Kamil, mimo że tort słodki, dosłodzili go swoimi uczuciami. Szczęśliwi pokroili go dla siebie i potwierdzili, że jest wyśmienity. To był znak, aby nie odmawiać sobie go w dniu dzisiejszym.

Głośno brzmiało sto lat, śpiewane dla Julii i Kamila przez wszystkich zebranych. Nie mogło się także obyć bez tradycyjnego ‚gorzko, gorzko’. A później? A później był pierwszy taniec i oczywiście wspaniała zabawa. Pierwszy taniec był romantyczny. Julia i Kamil pokazali w nim nutkę czułości. Było nieco tajemniczo i spokojnie. Czy to była zapowiedź tego, co miało dziać się na parkiecie w późniejszych godzinach? Działo się dużo!

Dzień był deszczowy, ale to nie spowodowało, aby uwiecznić na fotografii ślubnej kilku ujęć zakochanych w sobie dwojga ludzi. Przy OSP Szczawa jest wiata na drewnianych podporach, która idealnie sprawdziła się do zrealizowania mini pleneru w dniu ślubu przy deszczowej pogodzie.

Były momenty, gdy swobodnie mogliśmy chodzić po parkiecie, jednak częściej było ciasno, bo goście zostali porwani w rytm muzyki i świetnie się przy niej bawili. ❤️

24:00 to znak, że czas na oczepiny. Julka zdecydowała się rzucić swoim pięknym czerwonym bukietem, a Kamil rzucił czerwoną muchą. Oczywiście swoje atrybuty rzucili odpowiednio do wszystkich panien i kawalerów, którzy tańczyli wokół nich. Nowo powstała Para Młoda zatańczyła swój pierwszy taniec przed zebranymi gośćmi. Później z każdą zabawą było coraz więcej emocji.

W pierwszej zabawie brali udział sami bohaterowie wesela – Julia i Kamil, gdzie udowodnili, w jakim stopniu się znają. Druga należała w całości do Panów, którzy w parach i z dodatkowymi elementami garderoby kobiecej pokazali najbardziej szalone układy taneczne. Ale dziewczyny także miały dla siebie swoje 5 minut. Przy tej ostatniej zabawie było najwięcej emocji i dopingu, zwłaszcza kiedy drużba krzyknął do dziewczyn, że muszą przynieść do taty wesela „spodnie mężczyzny z sali weselnej”.